Nawigacja

Wywiad z wnuczką Henryka Sienkiewicza

2016 został ustanowiony przez Senat RP Rokiem Henryka Sienkiewicza. 15 listopada minęła właśnie setna rocznica śmierci naszego literata. Z tej okazji zamieszczamy rozmowę przeprowadzoną przez uczennicę naszej szkoły Wiktorię Białacką z klasy 3b.

W Oblęgorku mieszka wnuczka Henryka Sienkiewicza z dziećmi i ich rodzinami. Spotkałam się z panią Jadwigą w jej domu. Przywitała mnie jej córka, która powiedziała: „Oblęgorek oczarował mnie zupełnie. Mało jest w królestwie wiosek tak pięknie położonych. Drzewa bardzo porosły, park jest ogromny, kwiatów mnóstwo...", po czym zaprowadziła mnie do swojej mamy.

Pani Jadwiga jest najstarszą z rodu Sienkiewiczów, podczas rozmowy opowiadała nie tylko o swoim dziadku, ale i o sobie, o jej nierozpowszechnionej historii z czasów partyzantki.

Wiktoria Białacka: Dlaczego nazywana jest pani "Dżinią"?

Jadwiga Sienkiewicz: Ach jestem trzecią Dżinią tu u nas, babunia była Jadwiga, a na Litwie wymawiali to "Jadzinia" i kiedyś jakieś dziecko, skróciło sobie, bo Jadzinia było zbyt długie i zostało samo Dżinia (śmieje się).

W.B.: Co opowiadali Pani rodzice na temat dziadka?

J.S.: Mama widziała Henryka tylko kilka razy, na jakichś publicznych spotkaniach. Miała jednak ogromny szacunek dla literatury, pism Sienkiewicza, często czytała, zresztą cudownie czytała! Znała kilka języków, np. francuski i angielski, i potrafiła czytać z oryginałów, od razu przekładając na polski. Pisać...nie pisała, czasem jakieś wspomnienia, ale nie dla publiki. Natomiast ojciec nie opowiadał nam nic.

W.B.: A czy Pani coś pisze?

J.S.: Nie, poprzeczka jest bardzo wysoko postawiona (śmieje się).

W.B.: Większość kojarzy Panią głównie z dziadkiem, noblistą. Czy zechce Pani podzielić się swoją historią, historią "Osy"?

J.S.: Hmm… Pytali mnie, po co poszłam do partyzantki. Po co, no po co? Nie na jakieś wyczyny, po prostu, uważałam że tak trzeba...

Brat mój był jedynym chłopcem, ale był zbyt młody. Ojciec swoje odsłużył w czasie I wojny i tak padło na mnie.

W.B.: Czy to prawda, że do konspiracji wstąpiła Pani z siostrą?

J.S.: Nie, sama (śmieje się). Siostra moja kiedyś się wybierała do partyzantki (śmieje się), tak się ubrała elegancko, jakaś gustowna spódniczka, ładne sandałki (śmiech). I mówię: a jakbyś musiała iść nocą, po błocie i w czasie deszczu? A ona: a przecież są wozy (śmiech) Ja jej na to: ale wozy to są do przewozu broni i rannych. Jakby ją zobaczyli tak ubraną, to by powiedzieli, że kawiarni po drodze nie ma (śmiech), a to jest strój właśnie do kawiarni.

W.B.: A czym zajmowała się Pani w czasie wojny?

J.S.: Trochę się uczyłam. Pewna dziewczyna z Kielc, chyba córka profesora, która była po maturze, uczyła mnie i kilka dziewczyn z okolicy z zakresu szkoły średniej. Lekcje odbywały się tutaj niedaleko w pałacu.

W.B.: O czym najchętniej opowiada pani, sięgając pamięcią do okresu wojny?

J.S.: Nie opowiadam.

W.B.: Czym chętnie podzieliłaby się Pani z młodzieżą dzisiaj?

J.S.: … ja od zawsze kochałam zwierzęta (opowiada głaskając kotkę). Konno jeździłam od czwartego roku życia! (Śmieje się) Poza tym ja mam dar do zwierząt. Raz przechodziliśmy pod osłoną nocy przez las, napotkaliśmy rzekę. Jeden koń miał zranienie nad kopytem, bał się wejść do wody, poza tym była to rzeka, której nie znał. Było ciemno i zaczął hałasować. Pobiegłam tam (śmieje się), porozmawiałam z tym koniem i przeszedł (śmiech), naprawdę mam dar do zwierząt (śmieje się). One po prostu wyczuwają człowieka.

W.B.: Patrząc na swoje życie z perspektywy czasu, co poradziłaby Pani młodym ludziom, co podpowiedziała?

J.S.: Żeby słuchali, żeby nie byli głusi na rady innych, ale i słuchali samych siebie, co mówią i co sobą prezentują.

             Pani Jadwiga jest bardzo radosną kobietą, uwielbia rozmawiać o zwierzętach i mówi, że je kocha, w domu ma dwa koty i schorowanego psa, którego przygarnęła z ulicy. Unika opowiadania o wojnie, pytania dotyczące tego okresu wywoływały zadumę i smutek, choć ona sama doszukiwała się wesołych momentów z tych czasów. Opowiada z niebywałym zaangażowaniem, gestykulując i odpowiednio modelując głosem. Nie narzeka na trudy życia i twierdzi, że mimo okrucieństwa czasów wojny doświadczała wiele miłosiernych uczynków. Sama także starała się być dobra dla innych.

 

Aktualności

Kontakt

  • Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2
    Aleja Legionów 4, 25-035 Kielce
  • +48 41 3676185

Galeria zdjęć